LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2015/02/19

Brak mi słów

Brak mi słów, aby opisać to co czuję. Po prostu nie wiem jak to zrobić. Nie jestem najlepsza w przelewaniu uczuć na papier, zdecydowanie wolę robić to za pomocą fotografii. Jednak teraz chcę coś powiedzieć, coś dla mnie wyjątkowego, niepowtarzalnego. Coś, co powoduje, że mam na samą myśl dreszcze i trzepocze mi serce. Nie wiedziałam, że coś takiego może mnie spotkać. To jest tak piękne i niesamowite, że aż prawie nierealne, a jednak bardzo realne...

Nie wiedziałam, że jestem zdolna do tego. Do tak wielkiego wyczynu i poświęcenia. Chcę powiedzieć, że nie umiem opisać słowami jak bardzo kocham tą małą istotkę. Mam wrażenie, że słowo 'kocham' to wciąż za mało. Milion słów to byłoby wciąż za mało. Czuję to całym ciałem... takie drżenie...

Patrzę na mojego męża, on ma to samo. Tak samo drżymy i przeżywamy tą naszą małą, wielką miłość. To najcudowniejsze co mogło nas spotkać. Nasz skarb, nasze szczęście. Uwielbiamy patrzeć jak się uśmiecha, grymasi, zasypia, budzi, jak uczy się nowych rzeczy. Najmniejszy banał daje tyle energii i szczęścia. Patrzę i nie wierzę, chwilo trwaj wiecznie!

Ps. Na zdjęciach jak zawsze doskwiera nam ząbkowanie.

2015/02/13

Kaszka

Gotowana na parze marchewka wchodziła średnio. Udawało mi się podać 5-6 łyżeczek, z czego połowę Ala wypluwała. Brokuł jeszcze gorzej. Ziemniaczek? Podobnie. Nawet przeciery owocowe, które sama z chęcią wcinam, nie wchodziły najlepiej (w tym wypadku nic się nie marnowało :D).

Co przełamało lody do jedzenia czegoś więcej niż mleko mamy? Kaszka ryżowa! Niby to takie nic, ale jaka mnie duma matczyna rozpierała, kiedy po podaniu pierwszej łyżeczki kaszki zauważyłam, że smakuje i moje dziecko pierwszy raz otwiera ochoczo buzie po więcej i więcej. :)

Jak jest teraz? Na kaszce Ala nauczyła się jeść i już podobnie otwiera dziubek po przeciery warzywne i owocowe, choć oczywiście nadal najlepiej wchodzi kaszka. BLW jeszcze nam nie wychodzi i pewnie spróbujemy za jakiś czas znowu.

Spontaniczne zdjęcia z podania tej pierwszej, historycznej kaszki zobaczcie poniżej. Prawda, że buzia się sama uśmiecha? ;)


2015/02/11

Rodzinne zdjęcia

Co tu dużo mówić, szewc bez butów chodzi. :) Robimy tyle zdjęć, tylu osobom, w tylu sytuacjach, a sami prawie nie mamy zdjęć w trójkę.  Jak nie wyciągnę spontanicznie komórki i coś na szybko nie strzelę, to zapomnij (tak jak tutaj). 

Oczywiście plany w czasie ciąży były wielkie, tyle że jak pojawia się dziecko, to wiele planów okazuje się nie do zrealizowania. Pamiętam, jak planowałam będąc w ciąży jakie to nie zrobię zdjęcia noworodkowe i co? Ja po cesarce, zmęczona, obolała i do tego wtedy kiedy już sięgaliśmy po aparat, to Ala albo była marudna, albo miała wysypkę albo znowu chciała jeść albo pojawiała się jeszcze inna przeszkoda. Trzy pierwsze tygodnie przeleciały błyskawicznie (do tego czasu robi się te słodkie zdjęcia noworodków, potem już nie są takie elastyczne) i zdjęć nie zrobiliśmy. 

Z racji zbliżającego się pół roczku chciałam koniecznie rodzinne zdjęcie, najlepiej gdzieś na świeżym powietrzu. Pogoda dopisała. Spadł piękny, lekki biały śnieg który zakrył wszystkie szarości i zaprezentował lekko baśniowy świat. Zebraliśmy się, zabraliśmy statyw i co? Ząbkowanie odezwało się zaraz po wyjściu z domu. Zrobiliśmy tylko kilka zdjęć, bo Ali daleko było do tryskania humorem. Może następny razem będziemy mieli więcej szczęścia. ;)


2015/02/02

Marchewka

Mamy dla Was niespodziankę!!! Pierwszy, krótki filmik ze spotkania z marchewką. Koniecznie włączcie HD. Dajcie też znać jak nam poszło :)


Od około miesiąca próbujemy nieco napełnić malutki brzuszek czymś innym, niż mleko. :) Zaczęliśmy od zabawy co kilka dni, a po ukończeniu pół roczku (czyli od kilku dni) bawimy się już codziennie.

Pierwsze wrażenie Ali? Szok. To nie mleko?! Co się z tym robi?! :) W sumie dla mnie też szok, no bo jak można nie umieć jeść, połykać, pić i jeść kilka łyżek przez pół godziny. Do tego nie ważne czy to brokuł, ziemniaczek, marchewka, czy jabłuszko i tak jest plucie, niezadowolenie i grymasy. Na szczęście pojawiają się też uśmiechy i błyskawiczne, pulchne łapkami próbujące zamoczyć się w marchewce. Nie muszę chyba pisać, że wszystko w zasięgu łapek i jeszcze dalej jest ubrudzone jedzeniem. :)

Na razie bez większego problemu udaje mi się samodzielnie przygotować jedzenie. Pomocny w tej kwestii jest babycook od BeabaPolska (niedługo pojawi się recenzja na blogu). W skrócie w 10-15 min mam świeży zdrowy posiłek w do podania jako BLW lub jako zmiksowana na gładko papka. Nic tylko wprowadzać nowe smaki. :)


2015/01/29

Pół roczku

Wczoraj Alicja skończyła pół roku. Mam teraz w domu zamiast malutkiej, bezbronnej istotki, młodą damę z charakterem.

Wagę 3,6 kg zamieniła na blisko 9 kg, co sprawia że jest cudownie pulchnym dzieckiem z oponkami gdzie się tylko da. :D Do tego potrafi mówić 'tatatata', 'alalala' , stękać, piszczeć i wydawać masę innych mniej lub bardziej przyjemnych dźwięków. Pięknie podciąga się za rączki i zamiast siedzieć wolałaby już stać na nogach, a najlepiej od razu chodzić z tą swoją lekko trzęsącą się na nogach pupcią. Uwielbia leżeć na golasa i łapać się za kolanka, a już najbardziej objadać się z dużym zamiłowaniem własnymi stopami. Bez problemu przewraca się z plecków na brzuszek i odwrotnie, a od kilku dni turla się w błyskawicznym tempie po całym pokoju (jesteśmy przerażeni!).

Wciąż ma niewiele włosów na głowie. Jedynie taki śmieszny puszek jak kurczaczek <3, który po przeczesaniu sterczy do góry. Do tego ogromne, niebieskie i bardzo ciekawe świata oczy. Bystre, pulchne łapki, które chcą wszystko macać i wkładać do buzi oraz cudowny, rozbrajający uśmiech z dwoma lekko już wystającymi i ostrymi jak brzytwa siekaczami.

Mogłabym jeszcze długo tak wymieniać i wzdychać i piać z zachwytu. Dla nas te pół roku to najintensywniejszy i jednocześnie najpiękniejszy czas w naszych życiach. Jesteśmy absolutnie zakochani w naszej córce. Każdy drobiazg, każda błahostka i nowa umiejętność choćby taka jak siedzenie przy stole z nami sprawia, że się rozczulamy i pękamy z dumy.   :D

Ps. Zdjęcia robiłam dokładnie na pół roczku. :) Tak wiem, jest ich dużo. Nie mogłam się zdecydować co wybrać, bo uwielbiam wszystkie. :D