Wywiady

#7 Made in Poland, czyli poznajcie bliżej markę Gumberry

30 września 2015
Źródło: gumberry.pl

Źródło: gumberry.pl

Wiecie jak poznałam Gumberry.pl? Przez komentarz na moim blogu. :) Kliknęłam na autora i otworzyła mi się strona gumberry.pl z cudownymi plakatami. Powiecie, że przecież teraz plakatów w stylu skandynawskim jest ogromny wybór. Zgadza się, tyle tylko że te plakaty są wyjątkowe. Dlaczego? Bo są projektowane i tworzone w Polsce, a w dodatku są limitowane do 100 sztuk z ręcznie wypisanym numerem grafiki. Czad, co?Marka warta zapamiętania i bliższego poznania zwłaszcza, że mam dla Was zniżkę –15% na zamówienia (nie dotyczy kart podarunkowych) do 10 października 2015 na hasło: livesnapblog. 

Zapraszam na rozmowę z Igą Gumowską, czyli autorką tych wszystkich artystycznych cudowności. :)

 Iga Gumowska, autorka Gumberry.pl

Iga Gumowska, autorka Gumberry.pl

Kto stoi za marką Gumberry? Może… kilka słów o sobie? :)

Jestem Iga i jestem krytykiem i promotorem sztuki, absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, a wcześniej uzyskałam jeszcze dyplom artysty plastyka w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Gorzowie Wlkp. W 2010 roku wróciłam do rodzinnego miasta, by objąć stanowisko głównego specjalisty – plastyka miejskiego w urzędzie miasta Gorzowa, poznałam mojego obecnego męża, mamy zwariowanego psa (Jack Russel Terier), urządziliśmy swoje pierwsze mieszkanie, w lutym urodziłam córkę i jest pięknie!

Logo marki Gumberry

Logo marki Gumberry

Co znajdziemy w ofercie marki Gumberry?
Gumberry stawia na personalizację produktów i wyjątkowość. Oferujemy kolekcję dekoracyjnych plakatów do wnętrz – alternatyw dla masowych dekoracji np. z Ikea. Kolekcja konstruowana jest często we współpracy z fanami naszej marki – to oni niejednokrotnie decydowali w „bitwach plakatów” na facebooku, który wzór trafi do sprzedaży; w konkursach podsuwają nam hasła do kolejnych typografii. Projektujemy też na indywidualne zamówienie. Tworzymy z pasją z myślą o tym, by nasi klienci mogli poprzez plakaty oddać w wystroju swoje charaktery, sposób bycia, inspiracje. A dla niezdecydowanych mamy w ofercie karty podarunkowe :)

Przykładowe plakaty z oferty. Źródło: gumberry.pl

Co sprawia, że produkty Gumberry są tak wyjątkowe?
Przede wszystkim są to limitowane serie, nigdy nie powielane. Plakaty sprzedajemy w dwóch domyślnych formatach 40×50 i 50x70cm i w każdym z nich jest tylko 100 egzemplarzy – mają one swoje unikalne numery, ręcznie wpisywane przy sygnaturze Gumberry w prawym dolnym rogu. Ponadto przykładamy ogromną wagę do jakości wykonania – drukujemy na papierze o gramaturze 200 g/m2 – plakaty są trwałe, mają głębokie kolory i delikatny satynowy połysk.

Dla kogo dedykujesz swoje produkty? Jaka jest grupa odbiorców? Czy po zamówieniach jesteś coś w stanie powiedzieć kto zamawia plakaty? Ludzie z większych miast, czy małych miejscowości, starsi, młodsi?

Statystyczny klient Gumberry to kobieta w wieku 25-34 lat ze średniego lub dużego miasta. Mężczyźni składają może 5% z naszych zamówień. Ale nie zamykamy się na żadnego odbiorcę – stąd dbamy o dużą rozpiętość tematyki i stylów naszych plakatów, od minimalistycznych skandynawskich, przez kolorowe dziecięce, po ozdobne glamour i oszczędne, ale silne komunikaty – takie bardziej męskie.


Jak to się zaczęło? Skąd pomysł na Gumberry i dlaczego akurat taka nazwa?

Zaczęło się w 2012 od mojego ślubnego bukietu :) Był wyjątkowy bo zrobiłam go z broszek – tradycyjny odpadał, ze względu na to, że pobieraliśmy się w Rzymie i z Polski bym przecież żywych kwiatów nie wiozła, a na miejscu z kolei nie zaufałabym w tej kwestii pierwszej lepszej kwiaciarni. Bukiet zrobił furorę, sprzedałam go później z zyskiem i wkrótce pojawiły się prośby od kolejnych panien młodych na podobne. To jednak bardzo czasochłonne – pojedyncze broszki wyszukiwałam na aukcjach, pchlich targach czy w zagranicznych sklepach, nie byłam w stanie robić ich wiele. Kilka lat temu nie było jeszcze portali z butikami handmade jak „dawanda’ czy „mybaze” a ja zachwycalam się ofertami z zagranicznego serwisu etsy. Starałam się przenosić na polski grunt wypatrzone tam akcesoria ślubne np. z pawich piór czy muszli (butonierki, fascynatory, bransoletki dla druhen) oraz personalizowane wieszaki z napisami i nietypowe kartki okolicznościowe. Wiedziałam, że chcę postawić na oryginalność, czy nawet dziwność, ale wciąż czułam, że to jeszcze NIE TO. Aż trafiłam na pinterest i całe mnóstwo wnętrzarskich aranżacji z motywującymi hasłami na plakatach, glównie po angielsku i w skandynawskim stylu. I poczułam, że tego brakuje w polskich domach a ja przecież mam zdolności by takie projektować i się w tym odnalazłam.
Nazwa natomiast wzięła się od nazwiska – Gumowska – właściwie miało być „gumijagody” ale po wpisaniu w wyszukiwarke google okazało się, że to nazwa jakiegoś dopalacza, więc szukałam w innym języku – tak trafiłam na GUM BERRY – czyli owoce rosnącej w indiach rośliny, dostępne przez bardzo krótki okres 15-20 dni w lecie, z których robi się podobno smakowite pikle :)

Bukiet ślubny z broszek od którego zaczęła się przygoda z handmade. Fot. Gumberry.pl

Ile czasu zajęło przejście od pomysłu o firmie do pierwszego produktu?

Właściwie to najpierw były produkty a dopiero po prawie dwóch latach dorywczego zajęcia pojawiła się myśl o firmie. Pierwsze, jak wspominałam nie tylko plakaty, kupowali znajomi. Pojedyncze sztuki sprzedawałam również na allegro.

Pamiętasz pierwszy plakat? Jaka była jego tematyka?

Ba! Nadal jest dostępny w kolekcji – to wzór LIMITED. I nawiasem mówiąc był projektem przeznaczonym na koszulkę, bo pomysły na kolekcje odzieży też były :)

Fot. Gumberry.pl

Miejsce pracy i domownik, psiak Davies, czyli dla znajomych Gruby. :)  Fot. Gumberry.pl

Kto poza Tobą stoi za sukcesem marki Gumberry?
Gumberry to marka rodzinna – to mąż namówił mnie do wykorzystania w ten sposób swoich kompetencji, do przekucia pasji w biznes, córka stała się największą motywacją do działania, a z kolei na moją mamę działalność została zarejestrowana.

Gumberry istnieje ponad rok na rynku. To wciąż młoda marka, ale jak wyglądały same początki? Było ciężko, eksytująco, pozytywnie, stresująco?

Ekscytowałam się startem, z ciekawością zagłębiałam w przepisy i formularze. Jako pracownik samorządowy odnajdywałam się bez problemu w urzędowych kwestiach. Stres mi też wtedy odpadł bo pracowałam jeszcze na etacie, więc miałam poczucie stabilności i spokój, że jeśli nie wyjdzie to nie będzie jakichś ciężkich konsekwencji. Dopiero niedawno zrobiło się „poważnie” – gdy już na urlopie macierzyńskim zlikwidowano moje stanowisko pracy i za kilka miesięcy w związku z tym czeka mnie wypowiedzenie – Gumberry przestało być dodatkową pracą, a stało priorytetem.

Fot. Gumberry.pl

Fot. Gumberry.pl

Gdzie szukasz inspiracji?

Przekopuję sieć (pinterest, tumblr) w poszukiwaniu pięknych zdjęć i cytatów, wertuję czasopisma wnętrzarskie, przeglądam nowości na myfonts.com i wsłuchuję się w fanów marki Gumberry :)

Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?
Kawa, odpisywanie na emaile, wystawianie faktur, pakowanie zamówień, robienie zdjęć nowym wzorom, projektowanie… w dowolnej konfiguacji i bez stałego rozkładu godzinowego.

Fot. Gumberry.pl

Fot. Gumberry.pl

Czy któryś z plakatów jest Ci wyjątkowo bliski?

Mam dwa ulubione – Enjoy – bo dzięki niemu Gumberry nabrało tempa, to taki czarny koń kolekcji i Dictionary – wszystkie wzory przewijają się przez nasze mieszkanie, ale tylko ten ma swoje jedno stałe miejsce w czarno-białej łazience i czytam go co wieczór.

Jak powstaje plakat od A do Z?

Najpierw podejmuję decyzję co do treści, z nią zwykle przychodzi pomysł na graficzne przedstawienie. Następnie szukam odpowiedniego fontu, żeby swoim krojem podkreślał przekaz lub traktuję to wręcz przeciwnie – z przymrużeniem oka. Najchętniej tworzę biało czarne wzory, bo są uniwersalne, jeśli pojawia się kolor to nie więcej niż 2-3, żeby nie przedobrzyć. Czasem rozrysowuję najpierw układ na kartce, innym razem od razu powstaje wektorowa grafika w komputerze. Gotowy plik wysyłam do zaprzyjaźnionej drukarni i po zrobieniu zdjęcia „na żywo” i upewnieniu się, że wyszło tak jak to sobie wyobrażałam – plakat trafia do sprzedaży.

Jak godzisz pracę nad Gumberry z byciem mamą?

Nie jestem pewna czy godzę… Jest wiele rzeczy, które chcialabym jeszcze w firmie zrobić, rozwinąć ją, rozreklamować, a nie robię tego bo wolę poświęcić czas dziecku. Córka ma najwyższy priorytet :) Prowadzenie Gumberry mieszczę więc w tych pojedynczych godzinach w ciągu dnia gdy zrobi sobie drzemkę, spaceruje z dziadkami lub dopiero wieczorem gdy położymy ją spać. Najwięcej jestem w stanie zdziałać właśnie wtedy – między 21 a 23, wieczorami uruchamia się też moja kreatywność – w domu jest już cicho, nie rozpraszają mnie odhaczone już punkty z codziennej listy TO DO, czasem jak się wkręcę w projekt to potrafię siedzieć do 2 w nocy, kończę akurat na karmienie córki :) Mam poza tym to ogromne szczęście, że mąż jest prawdziwym partnerem i wsparciem i w wielu domowych obowiązkach mnie wyręcza, nawet gotuje lepiej ode mnie! A tak na marginesie to działam jeszcze w jednej kategorii – projektowaniu graficznym dla firm – okazuje się, że macierzyństwo wyzwala niesamowite pokłady energii a wielozadaniowość wchodzi wtedy na poziom master :)

Córka Kaja - asystentka. Fot. Gumberry.pl

Córka Kaja. Najlepsza asystentka. :) Fot. Gumberry.pl

W jakim regionie Polski działa Gumberry i jak długo?

Gumberry zostało zarejestrowane jako firma w województwie Lubuskim, w sierpniu 2014.

Jak prowadzi się firmę w Polsce? Jest na co narzeka, czy wręcz przeciwnie?

Na takie pytanie większość poskarżyłaby się na wysoki zus, na biurokrację… ja nie będę narzekać, bo szkoda na to czasu. W Gumberry po prostu ROBIMY SWOJE :)

Jakie plany na kolejne miesiące lata? Może jakieś nowe produkty?

Nowe produkty dopiero kiełkują w głowie. Z wiadomych względów kusi mnie tworzenie dla dzieci :)

Fot. Gumberry.pl

Fot. Gumberry.pl

Co z podbojem rynków zagranicznych?

Już jesteśmy za granicą :) Odbyło się kilka międzynarodowych kampanii Westwing, po których plakaty trafiły m.in. do Włoch, Anglii, Hiszpanii, Czech. Mieliśmy też bezpośrednie zamówienia z Niemiec czy Francji. Ale również sporo naszych projektów sprzedawanych w wersji cyfrowej na portalu ETSY rozeszła się po świecie od Stanów Zjednoczonych, przez Tajwan po Nową Zelandię :) A od miesiąca funkcjonuje też anglojęzyczna wersja naszego sklepu online z płatnościami w obcych walutach.

Czym jest dla Ciebie Gumberry jak wyobrażasz sobie markę za 5-10 lat?

Gumberry to moje alter ego :) Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku lat zapewni mi stabilność finansową, dużo satysfakcji i poznam dzięki tej pracy grono interesujących osób, przy okazji takich projektów jak ta rozmowa na przykład :)

Fot. Gumberry.pl

Fot. Gumberry.pl

Porady dla chcących rozpocząć prace na własny rachunek?

Im dłużej czekasz na odpowiedni moment by zacząć, tym twój sukces będzie krótszy! A z takich mniej górnolotnych to rejestruj działalność poza sezonem urlopowym, żeby nie trafić na urzednika który tylko zastępuje tego właściwego i nie do końca wie co robić (2 tygodnie trwalo odkręcanie w moim przypadku błędów wprowadzonych w ewidencji co zablokowało mi kilka istotnych spraw jak np. założenie firmowego konta w banku…).

You Might Also Like


Fatal error: Allowed memory size of 201326592 bytes exhausted (tried to allocate 84 bytes) in /wp-content/plugins/wp-statistics/vendor/browscap/browscap-php/src/phpbrowscap/Browscap.php on line 769