Parenting

Język wypowiedzi przy dwulatce. Co się u mnie zmieniło?

21 lutego 2017

Całkiem niedawno dotarło do mnie, że mówię inaczej. Niby wciąż po polsku, ale jednak używam innych słów, zwrotów i jakoś inaczej się zachowuję przy mówieniu. I choć wiadomo było, że dziecko zmienia wszystko, to jednak jestem zaskoczona, że mój sposób wypowiedzi zmienił się aż tak.

Język wypowiedzi przy dwulatce. Co się u mnie zmieniło?

#1 Zdrabniam, że aż mdli

Troszeczkę, momencik, kwiatuszek, słoneczko, ubranko i najgorsze z możliwych… pieniążki. Wiem, dla niektórych z Was słowo „pieniążki” nie razi i sami używacie, ale ja swego czasu kilka dobrych lat spędziłam pracując w banku i tam to słowo było znienawidzone i niedopuszczalne pod żadnym pozorem. Z resztą… serio? Chcecie o swoich ciężko zarobionych pieniądzach mówić tak banalnie? W każdym razie czuję, że zdrabniam i się rozdrabniam przy każdym możliwym słówku, słóweczku. Czasem nawet jak nagram Wam coś na Instastory i później odsłuchuję to sama się łapę za głowę. Ile to ja zdążyłam razy zdrobnić w ciągu kilku sekund.

#2 Bardzo, ale to bardzo uważam na to co mówię

Moja 2,5 latka chłonie wszystko co usłyszy jak gąbka. Czy to ode mnie, czy od gości, rodziny, czy przypadkowych ludzi spotkanych gdzieś tam na ulicy. Wystarczy chwila nieuwagi i może być nieszczęście, albo też kupa śmiechu czy wstydu. Wystarczy raz powiedzieć „kurczę” i mamy plagę „kulce”. Chociaż z takim „kurczę”, albo „no” to pół biedy. Gorzej jakby dziecko wyskoczyłoby z jakimś niecenzuralnym. Na razie wszystko przede mną.

#3 Ą i Ę

Mówię głośno, wyraźnie, czasem nadmiernie akcentuję i podkreślam literki. Ą i Ę jak się patrzy.

#4 Staram się mówić pozytywnie i nie straszyć

Unikam negatywnych wydźwięków, pesymistycznych smętów. Staram się mówić pozytywnie i zachęcać do działania. Bez budowania niepotrzebnych ograniczeń czy lęków. Nie straszę też babą jagą, panem kominiarzem, potworem itp.

#5 Proszę i dziękuję bez końca

Proszę, dziękuję, proszę, dziękuję, proszę, dziękuję. Kulturka na wysokim poziomie. Nie ma co.

#6 Błyskam elokwencją

Czasem jak mnie najdzie to staram się rozbudowywać słownik mojego dziecka i czasem kombinuję jakie by tu jeszcze użyć słowo, jakiego synonimu moje dziecko nie zna. I tak w ogóle to cały czas jak najpiękniej staram się wypowiadać.

#7 Wtrącam słówka po angielsku

Bardzo często na pytanie „co to jest” podaję dziecku nazwę po polsku i po angielsku. Czasem też sama z siebie pytam, albo zagaduję jak coś się nazywa po angielsku. Bardzo skuteczna metoda nauki języka. Polecam.

Język wypowiedzi przy dwulatce

#8 Mówię co robię i co się dzieje wokoło na głos

Chodzę i mówię na głos, a teraz obiorę ziemniaczki (ups, znowu zdrabniam), a teraz idę do toalety, a teraz będziemy sprzątać. Opisuję też co widzimy na spacerze, za oknem, na basenie i gdzie tam jesteśmy. Nawet jak prowadzę, to też gadam że stoimy na czerwonym, albo że zielone to ruszamy. W efekcie pewnego dnia jeżdżąc w domu na rowerze córka zaskoczyła nas wszystkich krzycząc na głos: „stoję, czerwone”, „jedziemy zielone”. Nauka nie poszła w las. Matka pęka z dumy.

#9 Ciągle gadam

Są dwa powody dlaczego ciągle gadam. Pierwszy, bo wciąż coś tłumaczę, opisuję, wyjaśniam. Drugi, to taki że jestem zmuszana do tego, bo co chwilę muszę reagować na psotne zachowanie dwulatki, albo też muszę odpowiadać na niekończące się pytania.

#10 Jestem chodzącym i gadającym słownikiem języka polskiego

Tłumaczę, wyjaśniam niezrozumiałe słowa, poprawiam deklinację, podaję synonimy. Full serwis.

#11 Tysiąc razy dziennie ostrzegam przed nadciagającą katastrofą

Uważaj. Nie ruszaj. Bo spadniesz. Uważaj na główkę. Bo się przewrócisz. Bo się poślizgniesz. Ja nie żartuję. Powoli. Uważaj na zakręcie. Bo zrobisz bęc…

#12 Nucę pod nosem dziecięce piosenki i wierszyki

Ostatnio na topie u mnie wierszyk Brzechwy „Pan Pomidor”. Czasem łapię się na tym, że recytuję sobie pod nosem fragment wiersza na przykład przy zmywaniu makeup’u.

#13 Chcesz siusiu?

Tego chyba nawet nie trzeba tłumaczyć. Jak ktoś mnie obudzi w nocy to pierwsze co powiem to „chcesz siusiu?”.

To na razie byłoby na tyle w tej kwestii, a wiadomo że to dopiero początek. Niedługo zaczną się przecież rozbudowane pytania o dziury w kosmosie, stonogi, egzotyczne zwierzęta i tysiące innych rzeczy. A u Was jak się zmienił język wypowiedzi przy dziecku? Mamy coś wspólnego?

PS  Psssss i jeszcze jedno na koniec… Wszystkich tych, którzy jeszcze tego nie zrobili zachęcam do polubienia LiveSnapBlog na Facebook’u i InstagramieDzięki temu będziecie ze mną i wpisami na blogu na bieżąco.

You Might Also Like