Kuchnia roślinna, Lifestyle

Post warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej. Moje doświadczenia

26 kwietnia 2017

Post warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej. Moje doświadczenia

Kochani! Jakiś czas temu wspomniałam na Instagramie, że jestem na poście dr Dąbrowskiej. Jak się okazało temat jest obecnie bardzo na czasie, więc pojawiło się wiele pytań. Przychodzę zatem do Was z podsumowaniem całego postu i z odpowiedziami na Wasze pytania.

Co to takiego jest post warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej?

Post warzywno-owocowy dr Ewy Dąbrowskiej to nie magiczna dieta odchudzająca, a właśnie taki lekki post. Post, w którym ograniczamy się jedynie do spożywania tylko wybranej grupy warzyw i kilku owoców i twa maksymalnie 42 dni, czyli 6 tygodni. Celem postu nie jest odchudzenie, a oczyszczenie organizmu z toksyn i zahamowanie, czy nawet pozbycie się niektórych chorób itp. W trakcie postu wyłącza się tzn. ośrodek głodu i w efekcie pomimo tego, że jemy małą ilość kalorii to nie jesteśmy głodni (tak, faktycznie tak to działa – potwierdzam). Do tego przez znacznie zredukowaną liczbę spożywanych kalorii i to jeszcze tylko z wybranej grupy produktów organizm przechodzi na tzn. wewnętrze odżywianie przez co oczyszcza się i naprawia. Może brzmieć to dziwnie, ale podobnież u wielu osób post dał spektakularne efekty. Wystarczy poczytać w sieci, choć uważajcie co czytacie i na jakich stronach.

Co można jeść na poście owocowo-warzywnym dr Dąbrowskiej?

Jak sama nazwa wskazuje jedynie wybrane warzywa i owoce. W sumie nie powinniśmy przekroczyć dziennie 800kcal.  Brzmi strasznie mało, ale z doświadczenia powiem, że trzeba się nagimnastykować, żeby tyle zjeść, bo te warzywa i owoce są stosunkowo mało kaloryczne. Do tego najlepiej jeść na surowo lub kiszonki. Nie smażymy, tylko jak już gotujemy i to najlepiej na parze. Tak wiem, brzmi mało apetycznie, ale smak się bardzo szybko zmienia i juz po kilku dniach jesteśmy bardziej wrażliwi na smaki poszczególnych warzyw i serio nie ejst tak źle. Poza tym możemy jak coś to doprawiać ziołami.

Dozwolone warzywa:

Marchew, seler, rzodkiewka, buraki, kapusta (biała, czerwona, pekińska), kalafior, ogórki, brokuł, kabaczek, dynia, cukinia, cebula, czosnek, por, kalarepa, chrzan, kiszonki oraz zioła.

Dozwolone owoce:

W ograniczonych ilościach cytryny, grejpfruty i jabłka.

Dozwolone napoje:

Obowiązkowo około 3 litrów czystej wody. Dodatkowo można popijać zioła, wodę z kiszonek i rozcieńczone soki z warzyw i owoców dozwolonych w czasie postu.

Co jest zakazane?

Wszystko co nie jest wymienione powyżej, czyli mięso, nabiał, tłuszcz (nawet minimalne ilości), orzechy, strączki, używki, kawa, herbata, cukier, słodycze, większość owoców i niektóre warzywa (np. ziemniaki, bataty, brukselki).

 

Dlaczego zdecydowałam się na ten post?

Post ten nazywany jest leczniczym i podobnież dzięki niemu wiele ludzi wychodzi z różnych chorób, pozbywa się alergii, problemów skórnych, cukrzycy, oczyszcza organizm itp. Ja sama z siebie nie miałam jakiś specjalnych problemów zdrowotnych, tyle tylko, że od dłuższego czasu czułam się niezdrowo przejedzona i zasłodzona. Czułam, że potrzebuję się oczyścić z nadmiaru tego całego syfu, który nagromadziłam latami. No wiecie jem wegańsko, ale to nie oznacza, że zawsze zdrowo. Często sięgałam po słodycze, chipsy, a czasami nawet fryty. Do tego wciąż jadłam i podjadałam. Nie to że byłam głodna czy niedożywiona, tylko miałam taki odruch, że podjadałam w czasie przygotowywania posiłków i dojadałam wszystko po dziecku, więc w efekcie w kółko jadałam, nie dając odpocząć organizmowi od trawienia. Czułam, że chcę posprzątać w temacie własnego żywienia. Chciałam przestać podjadać, jeść regularnie 5 posiłków dziennie i odzwyczaić się od słodyczy. Do tego czułam, że nie służy mi gluten, więc chciałam to sprawdzić. Kolejnym powodem byłą zbliżająca się 30stka – chciałam zrobić coś dla siebie.

Co ja jadłam w czasie postu dr Dąbrowskiej?

W sumie jadłam bardzo dużo posiłków na surowo i mało co gotowałam. Z ciepłych posiłków jadłam jedynie postne leczo, specjalny bigos i zupy/kremy z warzyw. Tak poza tym pochłaniałam ogromne ilości kiszonej kapusty, kiszonych ogórków, dużo surowych warzyw, marchew buraki, brokuły. Z owoców jadałam praktycznie codziennie jabłka i grejpfruty. Poza jabłkami na surowo wcinałam też suszone jabłka z Lidla. Do tego prawie codziennie przyrządzałam sobie koktajle z natki pietruszki, buraka, szpinaku, jabłka, soku z cytryny itp. Z rzeczy które można jeść na diecie, a których nie jadałam to zdecydowanie dynia i seler naciowy. Nie lubię ich i nawet taka ekstremalna dieta jak ta nie przekonała mnie do zmienienia zdania przez moje kubki smakowe.

Co piłam w czasie postu?

Dużo wody. Do tego napary z ziół (bukiet ziół, melisa, pokrzywa, skrzyp). Plus sok z kiszonek, głównie sok z kiszonego buraka, który kupowałam w Kaulfandzie. Nie tęskniłam za herbatami, a kawy i tak nie piję.

Jak długo trwał mój post?

Post może trwać maksymalnie 6 tygodni (42dni), mój trwał 4 tygodnie. Myślę, że spokojnie dałabym radę wytrzymać te 6 tygodni, ale nadciągały święta Wielkanocne i nie chciałam cudować przy stole. Poza tym nie byłam pewna czy chcę jeszcze więcej schudnąć, bo zgubiłam całkiem sporo.

Jak się czułam?

Zaskakująco bardzo dobrze i lekko. W czasie 4 tygodni postu chodziłam na basen, jeździłam na rowerze, dźwigałam zakupy, sprzątałam, biegałam i wszystko inne tak jak zwykle. Nie oszczędzałam się, bo nie miałam takiej potrzeby. Nie dopadł mnie żaden ból głowy, gorszy dzień, czy jakieś ozdrowieńcze bóle. Czułam się lekko i zdrowo nawet w czasie menstruacji. Jedynie co, to dość wcześnie wieczorem byłam śpiąca. Praktycznie mogłabym spać tyle co moja 2,5 latka. Tyle tylko, że wstawało mi się też lepiej i budziłam się sama bez pomocy budzika.

Jakie efekty uzyskałam po poście dr Dąbrowskiej?

Tak jak pisałam nie przechodziłam na post z myślą o pozbyciu się jakiejś konkretnej choroby. Chciałam zwyczajnie się oczyścić. W efekcie uzyskałam upragnioną lekkość ciała w tym w szczególności lekkość w okolicach brzucha. Zgubiłam w sumie 6 kg. Na początku zgubiłam ich najwięcej – wiadomo woda i inne śmieci zalegające w brzuchu. Później waga malała bardzo powoli. Zgubiłam też sporo w obwodzie brzucha, bo aż 12 cm. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo od czasu ciąży borykałam się z problemem nadmiernego obwodu pasa w stosunku do reszty ciała. Teraz jest o wiele lepiej i nikt mnie nie posądza o kolejną ciążę.

W udach i biodrach poleciało -4cm. Poza tym pozbyłam się czerwonych krostek na ramionach (podobnież to objawy problemów z glutenem). Mam też wrażenie, że moja blizna po cesarskim cięciu jest jeszcze mniej widoczna, choć i przed postem była w bardzo dobrej kondycji. Poza oczyszczeniem ciała, czuję, że oczyściłam też swój umysł. Jakoś tak lepiej się myśli i pewne tematy same poukładały się w głowie. Mam tez wrażenie, że mój metabolizm szybciej i sprawniej działa. Zmalał też odwieczny problem podkrążonych oczu i mam jeszcze bardziej twarde i zdrowe paznokcie. A przede wszystkim czuję się lepiej we własnym ciele.

Wybaczcie, że postu nie uzupełniam o swoje zdjęcia przed i po, ale jakoś tak zupełnie nie miałam kiedy ich zrobić (jedyne zdjęcia to te najnowsze na Instagramie). W każdym razie różnice na plus moim zdaniem widać gołym okiem.Z resztą potwierdzają to opinie ludzi z mojego otoczenia.

Post warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej

Czy trudno było wytrwać na poście dr Dąbrowskiej?

Dla mnie jako osoby na diecie roślinnej (wegańskiej) nie było to aż tak trudne. Myślę, że gdybym była na tradycyjnej polskiej diecie, to faktycznie mój organizm mógłby przeżyć szok. Jako, że na co dzień nie jem produktów odzwierzęcych, to jedynie co ograniczyłam to strączki, orzechy, oleje i część warzyw i owoców. Nie było to jakoś tak strasznie drastyczne dla mnie. No wiecie, dziwnie było nie polać sałatki oliwą, czy nie dodać oliwy do bigosu, ale było to do przeżycia. Gotowałam dla całej rodziny i jakoś nie miałam niepohamowanej potrzeby rzucenia się na niedozwolone jedzenie. Czasami sobie powąchałam i to w zupełności mi wystarczało. Koncentrowałam się na celu a nie na chwilowych słabościach.

Za czym tęskniłam na poście warzywno-owocowym?

To co teraz napiszę pewnie Was zaskoczy. Chodziły za mną te niezdrowe, chrupiące i puszyste białe bułeczki i bagietki z hipermarketów. To było straszne, bo doskonale wiedziałam jaki to jest syf. Na szczęście już mi to minęło i teraz teoretycznie mogę to zjeść, ale nie chcę. Miałam też momenty, kiedy brakowało mi tłuszczu jako nośnika smaku- głównie oliwy z oliwek, której na co dzień jem całkiem sporo.

Jak wyglądało wychodzenie z diety?

Szczerze mówiąc nie zrobiłam tego tak wzorcowo jak jest zalecane. Po pierwszych dwóch dniach wychodzenia potrzebowałam się porządnie najeść. Bez wyrzutów zjadałam tego dnia bardzo dużo. Kilka dni później były święta, więc kolejna wyżerka. Teraz jest już po świętach, a ja z radością zjadałam warzywa na parze na obiad i koktajl owocowy na śniadanie. Nie ciągnie mnie do cukru, soli i raczej przetworzone jedzenie mnie specjalnie nie interesuje. Waga praktycznie wciąż stoi w miejscu.

Post warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej

Jak post wpłynął na mój obecny sposób odżywiania?

Myślę, że dzięki postowi zrozumiałam faktycznie i dobitnie, że „jesteś tym co jesz”. Jem o niebo lepiej i pilnuję 5 regularnych posiłków w czasie dnia. Jem też tylko przez 12 godzin na dobę (między 8 a 20). Nie ciągnie mnie raczej (są małe wyjątki) do przetworzonego jedzenia pełnego chemii. Wybieram zdrowe, lekkie posiłki. Jem też o wiele więcej warzyw i kasz. Wciąż piję zakwas z buraka, który bardzo zasmakował mi na diecie.

Czy było warto i czy polecam?

Tak! Polecam. (tylko pamiętajcie, żeby skonsultować post z lekarzem). Dla mnie to była piękna próba charakteru, wzmocnienia w sobie ducha walki i oczyszczenia ciała i umysłu. Prawdę mówiąc nie jest łatwo wytrwać na tym poście, bo trwa on bardzo długo i w sumie ciężko jest patrzeć jak inni jedzą normalnie, a my wcinamy piątą z kolei marchewkę. Nigdy też nie ma idealnego czasu na post, bo a to święta, a to wakacje, a to urodziny, a to majówka, a to sezon na maliny i truskawki. Warto zaplanować z kalendarzem, kiedy jest najdogodniejszy czas i spróbować. Nie musimy od razu zrobić 6 tygodni, a krótszy okres czasu. Ja postanowiłam sobie za punkt honoru 4 tyg. i faktycznie tyle trwał mój post. Satysfakcja byłą ogromna. Moim zdaniem wszystkim tym, którzy dali radę wytrwać na poście warzywno-owocowym należą się zasłużone brawa.

Post warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej

PS Psssss i jeszcze jedno na koniec… Wszystkich tych, którzy jeszcze tego nie zrobili zachęcam do polubienia LiveSnapBlog na Facebook’u i InstagramieDzięki temu będziecie ze mną i wpisami na blogu na bieżąco.

You Might Also Like

  • Dziękuję Ci za ten post. Bardzo zgrabnie i czytelnie wszystko opisałaś. Nie jestem weganką, ale od prawie 3 tygodni jestem na detoksie jaglanym i też zauważam już poprawę ogólnego stanu zdrowia. Myślę, że mój organizm nie jest jeszcze gotowy na „surowy” post ale z czasem na pewno będę chciała spróbować i tego. Bardzo mi odpowiada idea oczyszczenia tez umysłu, rozjaśnienia myślenia i lekkości o której piszesz! Dawno mnie tu u Ciebie nie było ale widzę, że pora wrócić – po cudne przepisy między innymi.

    Pisałam Ci już na insta, że wyglądasz ślicznie!

    Gratuluję wytrwałości i życzę wszystkiego dobrego urodzinowego :)

    Pozdrawiam,
    A.

    • Hej! Dziękuję za tyle dobrego w komentarzu. :* Wszystkiego dobrego i pozdrawiam :)